Oko czarownicy i skradziony skarb w Witcheye

0

Witcheye

Przez ostatnie tygodnie w mediach społecznościowych i na stronach zajmujących się aplikacjami i grami mobilnymi trwała mocna kampania marketingowa tytułu, który na pierwszy rzut oka przypominał kolejną platofromówkę w stylu retro — dynamiczna rozgrywka, oprawa utrzymana w konwencji późnych lat 80-tych i wczesnych 90-tych i klimat tamtych lat. Zeszłotygodniowa Witcheye sprawiła, że nie myślałem zbyt długo zanim nacisnąłem przycisk kup. Czy było warto?

Szybko się okazuje, że Witcheye nie ma zbyt wiele wspólnego z dzisiejszymi grami platformowymi wzorowanymi na starych hitach lub czerpiących inspiracje z tego typu produkcji. Owszem, w nowej grze autorstwa Moon Kid Games wydanej przez Devolver Digital znajdziemy odniesienia do tamtych lat — głównie za sprawą oprawy audiowizualnej, jednak ciężko w tym przypadku mówić o platformówce. W Witcheye nie ma skakania — nie ma też tradycyjnych plansz wymagających od nas perfekcyjnego wyczucia czasu. Nie oznacza to wcale, że refleks i umiejętności nie będą nam tu potrzebne. Nic bardziej mylnego.

Witcheye

Fabuła Witcheye jest dość prosta i nieskomplikowana — choć niektórych może zaskoczyć. Zamiast męskiego rycerza okutego w zbroję, głównym bohaterem, a raczej bohaterką jest wiedźma, która stała się ofiarą kradzieży. Nikczemny złodziej podstępem wykrada składniki tajemniczego eliksiru, przy okazji rabując cenne diamenty. Gdy wiedźma orientuje się w sytuacji jest już za późno — po włamywaczu nie ma śladu. Jednak nasza dzielna bohaterka się nie poddaje i wyrusza w podróż pełną niebezpiecznych wyzwań — wszystko po to, by odzyskać swoją własność.

Witcheye

Witcheye. Oko czarownicy w dość dziwnym pomieszaniu gatunków

Jednak zadanie to nie będzie wcale takie proste. Postanawia więc sięgnąć po magię i przemienić się w… oko, którym będzie poruszać się po kolejnych planszach. I tu zaczyna się cała zabawa. Zamiast skakać po kolejnych platformach i pokonywać kolejne przeszkody musimy manewrować lewitującym w powietrzu narządem wzroku, którym poruszamy się przesuwając palcem po ekranie. Tego typu mechanika może nie jest odkrywcza, jednak daje masę frajdy i wymagać będzie od nas precyzji — tym bardziej, żę każdy poziom to nie tylko przeciwnicy, których warto pokonać, ale także sekrety pozwalające odzyskać część utraconego dorobku. Plansz jest sporo, choć nie nastawiajcie się na długo godziny rozgrywki. Witcheye jest tytułem w pełni płatnym, więc nie uświadczycie w nim mikropłatności.

Gra jest dostępna w App Store i Google Play, w wersji uniwersalnej, za 13,99 zł lub

Ocena autora

Ocena 4+
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry