World of Tanks Blitz – zostań mobilnym czołgistą

0

WoT_Blitz_KeyArt_Logo_Motto_Eng

Wargaming po sukcesie desktopowych czołgów przypuszcza szturm na platformy mobilne. Ich produkcja o nazwie World of Tanks Blitz ma przekonać dotychczasowych czołgistów i nie tylko do tego, że sterowanie kilkudziesięciotonową bestią na dotykowym ekranie tabletu też może być przyjemne. Czy faktycznie jest?

Od premiery WoT Blitz co prawda minęło już trochę czasu, ale to ciągle tytuł godny uwagi, a także, co najważniejsze, niesamowicie wciągający. Twórcom udało się przenieść ten klimat z desktopów na mniejsze ekrany iPadów. I choć nie zachwyca tutaj pod względem graficznym, a sterowanie bywa problematyczne, to gra się zaskakująco przyjemnie.

Co trzeba zrobić, aby móc ruszyć do boju? Właściwie cały proces ogranicza się do zalogowania na swoje konto Wargaming (lub założenia nowego), wybrania maszyny i rozpoczęciu bitwy. Jest to tytuł MMO, a więc na arenach będziemy spotykać rzeczywistych graczy z różnych zakątków świata, a to o wiele bardziej satysfakcjonujące niż łojenie skóry komputerowym przeciwnikom.
WoT_Blitz_Screens_Combat_Image_01
Tradycyjnie do dyspozycji mamy czołgi różnych narodowości. Na starcie oddano nam do dyspozycji maszyny jeżdżące pod banderą USA, Rosji i Niemiec. Oczywiście w miarę upływu czasu będziemy awansowali na kolejne poziomy, zdobywali złoto i sukcesywnie rozbudowywali garaż, aby uzyskać dostęp do każdego z ponad 90 dostępnych modeli. Oczywiście twórcy zaimplementowali tutaj również system mikropłatności, który jest jednak opcjonalny. Prawda jest bowiem taka, ze w World of Tanks pierwszorzędną rolę odgrywają umiejętności i nawet posiadając maszynę z górnej półki możemy dostać tęgie baty od gracza teoretycznie słabszego. Pieniądze są zatem w stanie przyśpieszyć sztucznie nasz rozwój i tylko tyle.
WoT_Blitz_Screens_Combat_Image_05
Bitwy toczą się na ośmiu mapach. W każdym starciu uczestniczy maksymalnie 14 czołgów (po 7 na stronę). Całość jest natomiast bardzo dynamiczna, bo ograniczona ustawionym na 7 minut licznikiem czasu. Jak to wygląda w praktyce? Bardzo sympatycznie. Czołgi naturalnie reagują na polecenia, efekty wystrzałów przyprawiają o dreszcze (szczególnie po założeniu słuchawek), a rozgrywka daje sporo satysfakcji. Perełką jest tutaj tryb snajperski, który pozwala w dowolnym momencie przybliżyć ekran i zabawić się w czołgowego „kampera”. Zapewniam, że będziecie z niego korzystali bardzo intensywnie, bo czołgi mają mniej odporne pancerze w wybranych miejscach, co warto (a wręcz jest to obligatoryjne) wykorzystywać. W trakcie celowania natomiast każda maszyna jest podświetlana na czerwono – im bardziej blady odcień, tym słabsze opancerzenie.
WoT_Blitz_Screens_Combat_Image_03
Ku mojemu zaskoczeniu gra jest całkowicie spolszczona – włącznie z odgłosami lektora. To przyjemny dodatek i ukłon w kierunku polskich graczy, który zdecydowanie należy docenić. Choć graficznie produkcja odstaje od swojego pierwowzoru, to na tle innych gier dla iPada prezentuje się przyzwoicie. Plansze są trochę puste i niezbyt barwne, ale nie przeszkadza to w efektywnym prowadzeniu wojaczki – w końcu całą naszą uwagę i tak skupiamy na czołgach przeciwnika.
WoT_Blitz_Screens_Combat_Image_02
Czy warto skusić się na WoT Blitz? Jeżeli macie do zrealizowania ważne projekty i gonią Was terminy – lepiej poczekajcie z tym do weekendu. Gra skutecznie pochłania i robi to zaskakująco szybko. Zdobycie wszystkich kilkudziesięciu czołgów i nacieszenie się rozgrywką potrwa, a tymczasem na horyzoncie już widać zapowiedzi rychłych aktualizacji i dodatków (w tym bardziej urozmaiconych trybów gry, bo na razie mamy do dyspozycji tylko jeden). Niebawem ma również zadebiutować wersja dla Androida. Oby twórcy nie kazali nam na nią zbyt długo czekać.

Ocena autora

Ocena 5-
Ocena użytkowników
     0 głosów
Twoja ocena to:
Wybierz platformę
     
Do
góry