Wygląda na to, że usuwanie reklam to zupełnie nieopłacalny dla twórców biznes

4

ninja

Reklamy tu, reklamy tam. Reklamy między rundami, tuż przy dolnej krawędzi ekranu, a jeśli uda się jeszcze odrobinę zmieścić gdziekolwiek indziej — twórcy z tego korzystają. I chyba wszyscy wiemy, że nie robią tego na złość nam, użytkownikom. Robią to, aby mieć za co żyć i żeby te wszystkie nieprzespane noce które poświęcili na stworzenie swoich gier się zwróciły. W ten czy inny sposób. Kilka lat temu często można być pobrać aplikację za darmo z reklamami, bądź za stosunkowo niewielką kwotę nabyć wersję ich pozbawionych. Od jakiegoś czasu większość dostępna jest za darmo, zaś z poziomu aplikacji możemy się ich pozbyć. I jak pokazuje przykład Breakout Ninja — nie jest to dobre z biznesowego punktu widzenia.

Produkcja Tuomasa Eirikonena to jedna z niezobowiązujących zręcznościówek, jakich w mobilnych sklepach jest na pęczki. Warto jednak zauważyć, że jest to jedna z tych gier, które nie tylko świetnie wyglądają, ale też nienagannie się ruszają i — co tu dużo mówić — serwują od groma frajdy. Jednak tym razem nie o samej grze, a o biznesowym punkcie widzenia z nią związanym.

Produkcja jakiś czas temu zaskarbiła sobie spore grono wiernych odbiorców, którzy regularnie do niej powracają. I o ile w zeszłym tygodniu we wpisie o tym ile zarabiają gry mobilne na minutę? wszystkie dane były przybliżonymi wartościami, tutaj twórca udostępnił dokładne dane.

Z jednotygodniowego zestawu pobrań (650 tysięcy), twórca zarobił 1,100 dolarów — i mowa tutaj o pieniądzach, które trafiłī do jego kieszeni dzięki wykupieniu opcji usunięcia reklam z aplikacji. Dla porównania: podczas tygodnia autor zarobił 23,000 dolarów z reklam. Daje do myślenia, czyż nie?

Od jakiegoś czasu mówi się już o tym, że opcje pozbycia się reklam to nie żadne biznesowe decyzje, a opcja z której — mają nadzieje twórcy — skorzysta wąskie grano oddanych graczy, którzy najzwyczajniej w świecie są zmęczeni kolejnymi wyświetlanymi co rusz ofertami. Dla dobra biznesu, a tym samym także twórców, fajnie byłoby, gdybyśmy jednak dzielnie oglądali reklamy nim ruszymy dalej z przygodą i kolejną próbą.

Jako osoba która ceni sobie pełne produkcje, oglądanie takich wyników naprawdę mnie smuci i wiem, że ten trend będzie się jeszcze bardziej pogłębiał. W końcu nie bez powodu w ostatnich latach łatwiej dorobić się milionów w ramach mikrotransakcji, niż sprzedając grę za pełną, sześćdziesięciodolarową, kwotę.

Źródło: TouchArcade

Do
góry